poniedziałek, 28 grudnia 2009

-

kolejny zimny wieczór bez Ciebie. ta samotność mnie przeraża, a łzy spływają same. wystarczy dotyk, parę słów. ja do szczęścia naprawdę wiele nie potrzebuję. powiedz, że Ci zależy, że mamy szanse. że Ty i ja.. nie, cholera. to nawet nie ma sensu. po raz kolejny się poddaję, po raz kolejny nie dam rady walczyć. o siebie, o Ciebie. o nas.
i z dnia na dzień kocham Cię coraz bardziej. nie wiem, jak to się dzieje.

-

'cześć Adam, to ja. noo, klaudia. przepraszam, że przeszkadzam, przepraszam, że żyję. tak, musiałam zadzwonić. hm, powiedz co u Ciebie. hmm, u mnie.? nie, raczej nic ciekawego. nie, nie rozmawiajmy o mnie, nie ma takiej potrzeby. nie, nie chcę o tym rozmawiać. a powiedz.. jak z agnieszką.? dobrze.? yhy, no to ok. bo ja Ci chciałam coś powiedzieć.. tak, mam dzisiaj urodziny. dziękuję bardzo, naprawdę. bo wiesz.. musisz kończyć. aha. nie no, jasne, nie będę przeszkadzać. dobrze, 3maj się mocno. ok, postaram się.'

poniedziałek, 14 grudnia 2009

to pustka w mej duszy.

Walcze do pustych ścian...- co za wstyd.
Byłam z kimś jakiś czas,nie ważne już.
Czuje ze wokół,mnie nie kocha nikt.
Czuje ze zawsze już będzie tak.
Tule się do Twych rąk- nie czuje nic....
Boje się poczuć coś - to boli wiem..

Jestem sama, taki los.
Niekochana, taki los.

Nie moge kochac bo słaba jestem wtedy.
Nie mysle o sobie i zatracam się..
Oddaje wszytsko a nie mam nic...
Znowu nie kochal mnie ten obcy ktoś...

Jestem sama, taki los.
Niekochana, taki los.

Może pukasz do mych drzwi.
Powiedz czemu nie słysze nic.

Jestem sama, taki los.
Niekochana, taki los.

wtorek, 24 listopada 2009

moje ręce.
całe w sznytach.
po to, by ukarać siebie.
za to, że żyję.
że oddycham.
że się ruszam.
i po cholere mi to było?
po cholere stoczyłam się jeszcze niżej?
mam dość swojego życia.
dość jej i Jego.
mówisz, że kochasz.?
nie wierzę.
to po co ranisz?
po co sprawiasz ból?
wypowiedzieć słowa 'kocham cię' jest łatwo.
lecz czy zawsze to prawda?
po co jest kłamstwo?
po co cierpienie?
po co smutek?
chyba nigdy nie zrozumiem świata.

ból, cierpienie.

ból jest jak igła, kawałek raniącego skórę szkła, niewidoczny dla innych cierń. ściska, opasuje, kaleczy, rani, zniewala, dręczy, a w końcu zabija.jest cierpieniem i wybawieniem. człowiek ogarnięty bólem nie do wytrzymania nie ma już siły myśleć o niczym innym. nie ma niczego poza nim. walczy, potem się poddaje. akceptuję tę sytuację, przyzwyczaja się do niej, oswaja ból. uczy się z nim żyć. to stadium jest mi świetnie znane. cała składam się z bólu. jest wszędzie, w moim ściśniętym z głodu żołądku, w mojej zranionej duszy, w moim sercu, w którym nie ma miłości. walczę z nim na różne sposoby, oszukuję, zabijam w sobie, ale odrasta jak wielogłowa hydra.